Tasmania


Wyladowalismy w Hobart, stolicy majacej przypominac Sydney, na szczescie miasto okazalo sie o wiele spokojniejsze i bardziej zrelaksowane. Pierwsza noc spedzilismy w dziwnie cuchnacej hostelii, wynajelismy super stary ale za to tani samochod na okres naszego 8-dniowego pobytu i oczywiscie znaleslismy o wiele przyjemniejsze miejsce, w ktorym spedzilismy swieta.
W miedzy czasie, nie tracac czasu,


Port Arthur, gdzie wybralismy sie na nocna wyprawe po opuszczonym wiezieniu dla skazancow z Wysp Brytyjskich, okolicznych nawiedzonych, niezamieszkalych domach, (przynajmniej przez nikogo zywego, jak zapewnial nas nasz nocny przewodnik). Ta cala wyprawa z pochodniami w rekach okazala sie niezla zabawa, nie widzielismy zadnych duchow, ale atmosfera byla i tak nieprzyjemna, ze wzgledu na wydarzenia sprzed kilkoma laty, kiedy to na jedna z takich wypraw wtargnal jakis szalony i zastrzelil okolo 30 ludzi.

W koncy ruszylismy na nasza wyprawe po Tasmanii. Pierwszy cel:




Po wspinaczce na wzgorze, aby jedynie moc zobaczyc ta piekna dzika zatoke i rozkoszowac sie przepieknym widokiem, postanowilismy powspinac sie na powazniejsza gore, Cradle Mt. Wedrowka byla na prawde warta


Niewiarygodne jak otoczenie i roslinnosc zmieniala sie wraz z wysokoscia, na dole trawa i male drzewa palmowe, wyzej wodospady i dziki busz a na samym szczycie same skaly i duzo slonca:)Nacykalismy mnostwo niezlych zdjec.
W drodze powrotnej do Hobart, zwiedzilismy kolejne parki narodowe,

Tasmania to piekne miejsce, pelne dzikiej natury, roslinnosci, gor, jezior oraz niezliczonej ilosci zabitych przez szalonych kierowcow zwierzatek, lezacych na pobocznych drogach:(